Drawieński Park Narodowy zimową porą.

Po raz kolejny wracamy do Drawieńskiego PN obierając sobie Zatom i znane nam „Potrawy znad Drawy” za bazę noclegowo żywieniową 🙂 Tym razem był to rodzinny wyjazd z okazji urodzin Inki. Jedna rodzina z psem, druga z psem i dzieckiem, trzecia z dzieckiem i jeszcze Magda na doczepkę 🙂 Co by jednak nie siedzieć w domu, postanowiliśmy spędzić go dość aktywnie, czyli na rowerach. Poza tym trzeba było nieco przewietrzyć nasze psy (Alaskę i Ciapę) które nie za bardzo mogły się ze sobą dogadać. Więc z samego rana o 11:40 wyjeżdząmy z Zatomia i jedziemy w kierunku Sówki.

_K0B9540

Po drodze zajeżdżamy jeszcze na punkt biwakowo-odpoczynkowy w miejscu gdzie Korytnica łączy się z Drawą.

_K0B9545

Bardzo dobrze przygotowane miejsce pod namiot koło Bogdanki 🙂

_K0B9547

Nasze „czarne zło” 🙂

_K0B9556

Trzeba było zrozumieć ich przytulanie, niedawno mieli ślub 😉

_K0B9563

Gaja z wujkiem Olkiem.

_K0B9565

W obecnych czasach, to dość istotna informacja dla turystów 🙂

_K0B9568

Zjeżdżamy z asfaltu i dalej kierujemy się szlakiem wdłuż Korytnicy.

_K0B9569

_K0B9577

Dziewuchy nie odpuszczały sobie nawet na wycieczce.

_K0B9582

_K0B9583

Kiertownik Ptaku.

_K0B9585

_K0B9587

W Jażwinach nasz szlak przerodził się w rzadko używany single track i jazda, a nawet pchanie po nim rowerów z przyczepkami nie było mozliwe.

_K0B9594

Więc wróciliśmy na asfalt, znaczy się lód.

_K0B9603

_K0B9611

Szczególny podziw za jazdę należy się Ince i Olkowi, którzy jechałi bez kolców.

_K0B9614

Nasza rybna knajpka w Sówce oczywiście była zamknięta, więc idziemy posilić się na pobliski punkt odpoczynkowy.

_K0B9636

_K0B9647

A to nasza druga małoletnia podróżniczka – Michalinka 😉

_K0B9655

Korytnica.

_K0B9658

No to robimy nawrotkę po drugiej stronie rzeki i jedziemy w stronę Międzyborza.

_K0B9663

Inka dzielnie się trzyma, a ja dzielnie zachęcam ją do pierwszej zimowej gleby, ta jednak mimo wielu fantastycznych okazji pozostaje niewzruszona.

_K0B9668

_K0B9672

_K0B9683

Nasza diablica, zawsze na początku, czasami dodatkowo zalicza pobliskie krzaki.

_K0B9690

W Międzyborzu wjeżdżamy na teren Parku Narodowego.

_K0B9719

Na głownych drogach lód, ale i w lasach także nie było łatwo.

_K0B9726

_K0B9733

Tylko Olek prawie nigdy nie dawał za wygraną.

_K0B9734

Miejsce do odpoczynku na szlaku, idealne na cichy, samotny nocleg 🙂

_K0B9737

Podjazdy nie były łatwe, a Croozery na zakrętach wyczyniały cuda.

_K0B9751

Drawa.

_K0B9755

Przeprawiamy się przez Drawę i szybciutko do domu na obiadek.

_K0B9760

Pani Krystyna dbała o nas bardzo dobrze, obiadki były pyszne i do syta 🙂

_K0B9772

A wieczorem jedna z naszych małych modelek postanowiła się do wujka Tomka nieco pouśmiechać 🙂

_K0B9823

_K0B9833

W niedzielę robimy powtórkę z rozrywki, tylko zmieniamy trasę.

_K0B9837

Jedziemy Drogą Solną w kierunku m. Moczele.

_K0B9843

Znowu po lodzie.

_K0B9847

Ponieważ tego dnia miało być około 19 km Ciapę zostawiamy w domu, bo po wczorajszych 15 już lekko nie domagała.

_K0B9851

A oni dzielnie walczyli.

_K0B9858

Inka i jej udawana gleba 😛

_K0B9863

_K0B9867

Ptaku mając największy balast w przyczepce, czasami dość głęboko oddychał podziwiając okoliczności przyrody. Szczególnie gdy zjechaliśmy z Drogi Solnej w kierunku Drawy, aby dalej jechać nad samą rzeką.

_K0B9884

_K0B9889

Miejsce odpoczynku, skąd kiedyś spławiano drewno.

_K0B9893

_K0B9896

Chłopaki Croozeraki 😉

_K0B9904

_K0B9905

_K0B9912

Wydrzy Głaz.

_K0B9916

Kolejne rodzinne zdjęcia.

_K0B9938

_K0B9943

No i przede wszystkim trzeba powiedzieć o niezwykłym, genialnym pomyśle Kierownika, który po założeniu sakw na przednie koło odkrył ich magiczną moc w lepszym prowadzeniu się roweru, po dociążeniu przedniego koła 😛

_K0B9945

_K0B9955

_K0B9960

Na moście koło m. Moczele. Trzeba przyznać, że szlaki sa dobrze oznakowane, a oznakowanie odnowione.

_K0B9980

_K0B9983

Nie tylko Michalinka tego dnia postanowiła pozować do zdjęć.

_K0B9993

No proszę, 19 km na rowerze, a tyle radości 😉

1

Szukając ciągle optymalnego rozwiązania na holowanie psa przy rowerze, przed wycieczką kupiliśmy takie badziewne mocowanie do sztycy za 14 zł (pałąk mocowany do sztycy, a do tego smycz z amortyzatorem) i postanowiliśmy je przetestować, drugiego dnia także na Wandzie.

_K0B9997

Samo mocowanie pałąka do sztycy nie wygląda na zbyt wytrzymałe, więc podejrzewamy, że po kilku wycieczkach może się skończyć, ale sam system po lekkiej modyfikacji zdał egzamin. Ponieważ Alaska czasami dość mocno ciągnie rower do przodu, pałąk mimo porządnego przykręcenia do sztycy obracał się i opierał na nodze, a właśnie tego chcieliśmy uniknąć, ocierania się smyczy o nogę. Ale po wykonaniu odciągu do tylnej części bagażnika problem zniknął, a my jechaliśmy w pełni zadowoleni.

2

Znowu Droga Solna, brukowany odcinek tym razem pokryty lodem, dla jednych lepiej, dla innych nie.

3

4

5

Urodzinowe zadowolenie na twarzy Inki 🙂

6

7

8

Wracamy na kolejny pyszny posiłek. Przychodzi czas pożegnań.

9

Po miło spędzonym weekendzie w fantastycznym towarzystwie, czas wracać do domu 🙂

Komentarze

komentarzy