Santok i jego zakole

Nocleg nad Wartą jak nad Odrą 🙂 Cisza, spokój, śpiewające ptaszory.

Wystartowaliśmy z parkingu w centrum miejscowości i ścieżką nad rzeką poszliśmy w kierunku promu.

Wanda zwiedzała miejscowe muzeum, a ja z Korbą i lodami czekaliśmy na przeprawę.

Udało nam się, bo akurat była grupa ze Szczecina i jedynie musieliśmy zapłacić po kilka złociszy za bilety.

Grupa emerytów poszła w kierunku pozostałości grodu Santok, więc my mając już serdecznie dość słuchania ich narzekania poszliśmy w drugą stronę, zwiedzanie zaczęliśmy od Rezerwatu Przyrody Santockie Zakole.

Ścieżka jest, czasami dość dobrze widoczna, a czasami widać ją tylko na mapie.

Odcinek przez łąki gdzie można zobaczyć okazałe dęby.

Na słońcu źle bo gorąco, w lesie źle bo komary, na szczęście mieliśmy ze sobą hamak z moskitierą 🙂

Trochę może wydawać się że to kolejna taka inwestycja typu zbuduj i zapomnij o tym, a co będzie to będzie.

Po obejściu zakola wróciliśmy prostą drogą do miejsca po grodzie.

Ale po drodze były żółciaki siarkowe, zwane leśnymi kurczakami, tylko już trochę stare.

Jedyne rzeczywiście utrzymywane miejsce to ścieżka wokół grodu.

Po drodze można zobaczyć drewniane posągi czy tablice informacyjne o mieszczącym się tutaj kiedyś grodzie.

 

No to zostało nam jeszcze wdrapać się w  pobliże tej wieży na punkt widokowy.

W niedzielę teleportowaliśmy się do Barlinka gdzie wzięliśmy udział w wycieczce po okolicach młyna Papiernia. Start w Barlinku z metą w młynie.

I można by z tego zrobić fajną relację, ale zbyt dużo znajomych, zbyt wiele rozmów i nawet nie za bardzo chciało mi się robić zdjęcia.

Ale polecamy wycieczki z tym Państwem, bo jak zwykle są bardzo fajnie zorganizowane 🙂

Najszczęśliwszy był gang czworonogów, które wybiegały się po lesie a na koniec podkradały ludziom kiełbasy przy ognisku. Mistrzynią tego fachu była Korba, Wanda naliczyła jej siedem zjedzonych w ciągu dwóch godzin, jaka szkoda że nie było Pepi, też by jej się podobało 🙂

Na koniec jeszcze zwiedzanie młyna, który jest stale restaurowany, więc warto było je sobie powtórzyć, bo sporo się w jego wnętrzach zmieniło 🙂

Komentarze

komentarzy