Z Sandomierza do Rzeszowa, czyli GreenVelo przez Podkarpacie.

Jazdy po GreenVelo ciąg dalszy, przed nami kolejny etap i zmiana województwa, bo kawałek za Sandomierzem wjeżdżamy na  Podkarpacie. 2016-greenvelo-220-z-1008 Udaje nam się odwiedzić otwarty kościół parafialny w Zaleszanach. 2016-greenvelo-223-z-1008 2016-greenvelo-222-z-1008 Naprzeciwko niego zachowała się jeszcze piękna zabytkowa chałupa. 2016-greenvelo-224-z-1008 Tak sobie jedziemy odwiedzając kolejne małe miejscowości potocznie zwane „dziurami”, aż tu nagle w jednej z nich (Rzeczycy Okrągłej) natrafiamy na pomnik Adama Mickiewicza!!! Pomnik jest autorstwa Józefa Kuczmana który pragnął pozostawić pamiątkę by w ten sposób podziękować mieszkańcom Rzeczycy za życzliwość, jakiej tu doświadczył. 2016-greenvelo-230-z-1008 Miejscowe rowery towarowe 😉 Ale panowie spod sklepu obeznani – słyszymy jak narzekają na tych „nieudaczników” co nie potrafili zaprojektować drogi dla rowerów po jednej stronie tylko skacze z lewej na prawą.2016-greenvelo-231-z-1008 Po drodze dopada nas deszcz, który przeczekujemy na obiedzie w knajpie, i jedziemy dalej w poszukiwaniu noclegu. Wanda wypatrzyła na mapie jakieś tory kolejowe przechodzące przez San, więc pewnie będzie i most, to może i jakaś miejscówka się znajdzie. 2016-greenvelo-241-z-1008 W poszukiwaniu lepszej miejscówki przechodzimy na drugą stronę. 2016-greenvelo-244-z-1008 A most jest bardzo okazały. 2016-greenvelo-246-z-1008 Widok z niego na San również. 2016-greenvelo-248-z-1008 2016-greenvelo-249-z-1008 Znowu uciekamy przed deszczem rozstawiając namiot w jakieś pół minuty, by rano po przepysznym śniadaniu ruszyć dalej już przy nieco lepszej pogodzie. Siły dodają nam krówki sandomierskie. 2016-greenvelo-250-z-1008 No więc wracamy na drugą stronę na szlak. 2016-greenvelo-256-z-1008 2016-greenvelo-259-z-1008 Jazda po tej śliskiej i wąskiej kładce była sporym wyzwaniem. 2016-greenvelo-262-z-1008 Stojak rowerowy pośrodku, no właśnie czego? Plusem jest że są, no bo zawsze to miejsce w którym można bezpiecznie zostawić rower. Tylko ich umiejscowienie daje wiele do życzenia. Jak przy cmentarzu, to nie przy wejściu, ale gdzieś w rogu 100 metrów od niego, jak koło sklepu, to przy drodze 30 metrów od wejścia. Spotkaliśmy także przynajmniej jeden przy drodze w środku lasu. Czyżby pomyśleli o grzybiarzach? 🙂 2016-greenvelo-268-z-1008 Ulanów, zwiedzanie zaczynamy od punktu widokowego. 2016-greenvelo-270-z-1008 2016-greenvelo-273-z-1008 Kościół flisacki z 1660 roku z niesamowitym wnętrzem ozdobionym polichromią z elementami iluzjonistycznej architektury, pochodzącej zapewne z XVIII w., taka perełka wśród kościołów. 2016-greenvelo-275-z-1008 Kolejny kościół pw. św. Jana Chrzciciela i św. Barbary. 2016-greenvelo-277-z-1008 Ulanów znany jest z flisaków, więc nie dziwi nas miejscowe muzeum temu przeznaczone, w którym można dowiedzieć się całej historii opowiedzianej przez Pana który tam pracuje. 2016-greenvelo-279-z-1008 2016-greenvelo-280-z-1008 2016-greenvelo-281-z-1008 Kolejna ławeczka na trasie 🙂 2016-greenvelo-283-z-1008 Następny na trasie jest Rudnik nad Sanem, słynący z wikliniarstwa, więc znowu odwiedzamy miejscowe muzeum. 2016-greenvelo-288-z-1008 2016-greenvelo-290-z-1008 2016-greenvelo-291-z-1008 2016-greenvelo-297-z-1008 2016-greenvelo-298-z-1008 Młyn kaszarnia, jedziemy na zakupy. 2016-greenvelo-303-z-1008 A potem szybciutko na pobliską pocztę i 11 kg zakupów jedzie własnym transportem do domu. 2016-greenvelo-304-z-1008 Jadąc dalej nieco zbaczamy ze szlaku, bo na mapie mamy przeprawę przez San. 2016-greenvelo-306-z-1008 Podobnie jak ostatni most kolejowy, jest to jedna z fajniejszych atrakcji tuż obok szlaku. 2016-greenvelo-307-z-1008 I tak trafiliśmy do miejscowości Bieliny, co prawda liczyliśmy na atrakcyjne ruiny w parku dworskim, ale jak zwykle dominowały kościoły, szczególnie ten pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika. 2016-greenvelo-312-z-1008 2016-greenvelo-316-z-1008 Przeprawę przez San zrobiliśmy również dlatego, że i tak chcieliśmy zajechać do Krzeszowa, a co by nie wracać tą samą drogą, to tak było dużo wygodniej. A tam na wzgórzu, dość sporym jak się okazało, mieści się kolejny przepiękny drewniany kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, niestety w środku odbywała się msza pogrzebowa. 2016-greenvelo-318-z-1008 Szybki obiadek w lokalu pamiętającym stare czasy, ale trzeba przyznać, że tani i bardzo dobry. 2016-greenvelo-321-z-1008 O kolejny stojak, ale chyba dość rzadko używany 😉 2016-greenvelo-323-z-1008 2016-greenvelo-325-z-1008 MORy to oczywiście bardzo dobry pomysł i często z nich korzystaliśmy, ale na kilku ustawiono takie dziwne urządzenia w których można opłukać ręce, bo woda i tak nie jest zdatna do picia. Problem w tym, żeby urządzenie działało, to ktoś musi tam nalać wody, bo nie jest podłączone do sieci, a tej w żadnym z nich nie zastaliśmy. 2016-greenvelo-327-z-1008 Jedziemy dalej do Leżajska na wjeździe do którego natrafiamy na Klasztor Bernardynów, w którym mieści się ociekająca złotem Bazylika Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. 2016-greenvelo-334-z-1008 Na żywo robi jeszcze większe wrażenie. 2016-greenvelo-328-z-1008 2016-greenvelo-329-z-1008 Jednakże największe wrażenie robią na nas znajdujące się tam organy. 2016-greenvelo-332-z-1008 Muzeum piwa, jest już niestety zamknięte. 2016-greenvelo-336-z-1008 2016-greenvelo-337-z-1008 Nocleg na polu, gdzieś za miastem. 2016-greenvelo-340-z-1008 Pogoda była bardzo dobra, cieplutko więc ze względu na leżakowanie po śniadaniu nasze zbieranie się trwało i trwało. 2016-greenvelo-341-z-1008 A przy okazji okazało się, że nasz talerz można wykorzystać w zupełnie innym celu. 2016-greenvelo-343-z-1008 Piękna aleja drzew po drodze do Julina, w którym mieści się Pałac Myśliwski Potockich. 2016-greenvelo-347-z-1008 Zwiedzanie kosztuje 1 zł od osoby, a i tak ponoć niektórzy marudzą… Niestety zwiedza się tylko z zewnątrz a i tu widać, że brakuje środków na odnowienie tego pięknego miejsca.2016-greenvelo-353-z-1008 2016-greenvelo-352-z-1008 2016-greenvelo-350-z-1008 Idealne miejsce na kawę z czymś słodkim. 2016-greenvelo-355-z-1008 Następny pałac czekał na nas w Łańcucie, olbrzymi z niesamowitymi wnętrzami, ale… w środku nie wolno było fotografować. I trzeba było nałożyć specjalne kapcie 🙂 Jest też problem z zostawieniem gdzieś rowerów z bagażami… Nam udaje się w parku za jakimś winklem koło ochroniarzy. 2016-greenvelo-361-z-1008 Wozownia, w której znajdowały się powozy na wszelakie okazje to również miejsce które należy odwiedzić. 2016-greenvelo-364-z-1008 Upał jak jasna cholera, więc czas na ochłodzenie w kawiarni mieszczącej się w Storczykarni, która jest akurat wielkim niewypałem nie wartym 5 zł za osobę, a nawet i za dwie. 2016-greenvelo-366-z-1008 Tymczasem na głównym placu. 2016-greenvelo-370-z-1008 Pod wieczór opuszczamy Łańcut w poszukiwaniu noclegu. 2016-greenvelo-374-z-1008 2016-greenvelo-375-z-1008 Późne lato więc śniadaniowe danie często urozmaicają figi i maliny 🙂 2016-greenvelo-378-z-1008 Rzeszów. 2016-greenvelo-380-z-1008 Ten odcinek to głównie asfalty i sporo ciekawych miejsc po drodze znajdujących się na samym szlaku, lub tuż obok, warto się po nim przejechać. Jak na razie nie narzekamy na nudę 🙂

Komentarze

komentarzy